Wpis

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Skąd się wzięły się te wszystkie Brajany, Dżastiny i Żakliny?

? Igor Sokalski | Dreamstime.comSkąd się wzięły te wszystkie dziwne przeróbki zagranicznych imion?

Skąd dzieci noszące takie imiona jak Brajan (zamiast Brian) Sajmon (zamiast Simon) Żaklina (zamiast Jaqueline) czy Dżastin (zamiast Justin)?

Myślicie, że to skutek swobody decyzji rodziców? Nic bardziej mylnego. Raczej odbierania im tej swobody i to na wyjątkowo wątpliwych podstawach.

Rodzice chcą nazwać syna Brian, urzędnik odmawia, upierając się, że jedyną dopuszczalną w Polsce formą jest Brajan, chcą nazwać go Justin - słyszą, że po polsku to by musiało być Dżastin. Simon powinien zostać Sajmonem, a dziewczynka nie może nosić francuskiego imienia Jaqueline*, może najwyżej Żaklina itd. Oczywiście większość rodziców w takiej sytuacji odpuszcza i wybiera dziecku inne imię, ale niektórzy godzą się na dowolną, narzuconą przez urzędnika, wersję tego wymarzonego.

Przejdźmy do wątpliwości prawnych, dotyczących ograniczania rodziców w ten sposób. Ponieważ ustawodawca nie wprowadził nigdzie zakazu nadawania imion obcojęzycznych, trochę mi zajęło dotarcie do przyczyn całego zamieszania.

A to akurat efekt uboczny nakazu... starannego sporządzania aktów stanu cywilnego (sic!). Zabawna sytuacja. Zasady nadawania imion znajdują się na odpowiednim miejscu we właściwej ustawie. Tymczasem urzędnicy, razem z Radą Języka Polskiego wierzą w istnienie dodatkowego, ponadustawowego zakazu. Wywodzą go z rozporządzenia wykonawczego, odnoszącego się do kwestii technicznych. Poważnie. Zacytujmy ten przepis: 

Zgodnie z art. 2 ustęp 2 rozporządzenia MSWiA w sprawie szczegółowych zasad sporządzania aktów stanu cywilnego, sposobu prowadzenia ksiąg stanu cywilnego, ich kontroli, przechowywania i zabezpieczenia... Akt stanu cywilnego powinien być sporządzony starannie i czytelnie; pisownia poszczególnych wyrazów nie może budzić wątpliwości i powinna być zgodna z obowiązującą normą ortograficzną, z wyjątkiem pisowni nazwisk, która może uwzględniać również pisownię tradycyjną, używaną przez osobę noszącą określone nazwisko.

Czyżby ograniczono konstytucyjne prawa rodziców... rozporządzeniem, choć można je ograniczyć tylko ustawą? Nawet nie. Czyżby bez delegacji ustawowej, rozporządzeniem, zmieniono ustawę? Też nie.

To cały czas jest tylko zwykły przepis techniczny, na podstawie którego urzędnik ma obowiązek działać starannie, trzymając się zasad ortografii. Jeżeli w akcie ma się znaleźć jakiś Krzysztof, to urzędnik ma się pilnować, żeby nie napisać z błędem - Kszysztof. Jakuba nie może zapisać błędnie jako Jakóba, a Przemysława jako Pszemysława. 

Do tego nie ma tu żadnego znaczenia, w jakim kontekście wspomniany Przemysław ma się w akcie pojawić. Może być małżonkiem na akcie ślubu, albo ojcem rejestrującym dziecko. Może też być samym rejestrowanym dzieckiem, którego tata słabo zna ortografię, a żona chce "żeby miał na imię Pszemek".

Urzędnik ma tylko uniknąć błędu ortograficznego w zapisywaniu imienia. Tylko tyle. Nie może na tej podstawie o nim decydować. Ani w przypadku dziecka, ani kandydata na małżonka. Bo z punktu widzenia tego przepisu przecież nie ma żadnego znaczenia, czyje imię jest do aktu wpisywane. To nie jest przepis o zasadach nadawania imion, a jedynie o prawidłowym wypełnianiu dokumentów.

Dlatego nie wolno nam go nadinterpretować. Bo przecież jeśli uznamy, że na tej podstawie naprawdę każde imię w akcie stanu cywilnego musi być koniecznie zgodne z polską, aktualną, normą ortograficzną, to będziemy musieli przyjąć, że każdy posiadacz zagranicznego imienia np. biorący w Polsce ślub, czy wpisywany w akcie urodzenia swojego dziecka, powinien tam widnieć pod nieswoim imieniem. Catherine powinna zostać Katarzyną, Keira Kirą, Simon Sajmonem, Brian Brajanem, a Johann Janem.
Dodajmy do tego niejednolitość decyzji urzędniczych (to samo imię w jednym urzędzie jest uznawane bez problemu, w innym nie). Czytając te przepisy dosłownie, nawet gdyby jeden urzędnik zarejestrował dziecko pod wzbudzającym wątpliwości imieniem, to drugi, po latach, np. w akcie ślubu, powinien od nowa decydować o prawidłowości imienia panny młodej. Kolejny, w akcie narodzin jej dziecka, nadal powinien oceniać imię matki itd. Bo jeżeli imię jest niezgodne z zasadami ortografii, to nie może się znaleźć w żadnym akcie stanu cywilnego, w żadnym kontekście.

Takie są skutki prób wywodzenia ograniczeń ogólnych (dotyczących tego, jakiego imienia w ogóle nie wolno nadać dziecku) z przepisów... technicznych, dotyczących tylko prowadzenia aktów stanu cywilnego.

Najwyższy czas, żeby zarówno Rada Języka Polskiego, wydająca na podstawie tej kuriozalnej nadinterpretacji zalecenia i opinie dla urzędników  (1), (2), jak też sami urzędnicy, uświadomili sobie wreszcie, że to nie jest przepis ograniczający cechy nowych imion, bo zwyczajnie nie może nim być.

Jedyne ograniczenia dotyczące tego, jakie imiona nie mogą być dzieciom nadawane, zawiera art. 50 ustęp 1 ustawy o aktach stanu cywilnego. Oto jego treść:
Kierownik urzędu stanu cywilnego odmawia przyjęcia oświadczenia o wyborze dla dziecka więcej niż dwóch imion, imienia ośmieszającego, nieprzyzwoitego, w formie zdrobniałej oraz imienia niepozwalającego odróżnić płci dziecka.

Czy to znaczy, że można nazwać dziecko Kszysztof albo Gżegorz? Nie, ponieważ błędy - prawdziwe błędy ortograficzne - byłyby dla dziecka ośmieszające, co jest podstawowym ustawowym ograniczeniem w tej sprawie. Brian, Simon, czy Jason ośmieszające nie są.

A czy widzicie tam zakaz nadawania imion obcojęzycznych? Nie, bo go tam nie ma.
Tymczasem z samego nakazu starannego wykonywania urzędniczej pracy może wynikać najwyżej tyle, że jak ojciec chce syna nazwać John, to urzędnik ma się nie pomylić i nie wpisać błędnie Jonh. 

-------------------------- 
Przy imieniu Jaqueline może pojawić się dodatkowo wątpliwość, czy to imię pozwala odróżnić płeć dziecka. Aczkolwiek uwzględniając fakt, że to znane, francuskie imię żeńskie, kojarzone m.in. dzięki Jaqueline Kennedy, raczej ciężko byłoby twierdzić, że rzeczywiście nie pozwala odróżnić płci.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
kor-ka
Czas publikacji:
poniedziałek, 15 kwietnia 2013 23:02

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość Prezentuje prezenty napisał(a) z *.centertel.pl komentarz datowany na 2013/08/10 00:11:26:

    Kiedy się urodziłam, na początku lat 80, moi rodzice chcieli abym miała na imię Jacqueline (podejrzewam, że był to wynik fascynacji mojej Mamy Panią Kennedy), ale gdy mój Tata poszedł do USC mnie zarejestrować powiedziano mu, że nie ma takiego imienia i może być co najwyżej Jakobina - na szczęście wybrał inne imię na J i tak zostałam Joanną ;)
    P.s. Bardzo ciekawy wpis!

Dodaj komentarz

Kalendarz

Grudzień 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

Tagi

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa