Wpis

poniedziałek, 11 listopada 2013

Patriotyczne gadżety nadal zakazane w Polsce

Z okazji 11 listopada przypomnę tylko, że nasi politycy, wbrew wszystkim okrągłym zdaniom, które dziś wygłoszą, utrzymują w Polsce stan, w którym praktycznie cały propatriotyczny przemysł jest nielegalny. Taką to mamy niepodległość...

Pisałam o tym dwa lata temu TUTAJ

Polska to taki dziwny kraj, w którym nie wolno produkować w celu sprzedaży:
-wpinek z orzełkiem czy flagą państwową,
-koszulek, czapek itp. z orłem białym czy flagą,
-samych flag,
-CD z hymnem narodowym.

Nosić je (generalnie) możemy, tylko najpierw ktoś je musi nielegalnie wyprodukować. Ryzykując grzywną albo aresztem (art. 49 Kodeksu wykroczeń w związku z art. 16.1. ustawy o godle, barwach i hymnie RP).

Teraz już wiecie, czemu w Polsce jest o wiele mniej fajnych projektów promujących barwy narodowe, nasze godło, czy hymn? Bo jeśli nie polegają na wyprodukowaniu czegoś i rozdaniu ludziom, to są nielegalne.

Wtedy wydawało się, że jest nadzieja na zmianę. Do prasy dotarła afera z orzełkami PZPN-u. 
Niestety jak często się zdarza - media pokazały wierzchołek góry lodowej, a politycy radośnie ograniczyli rozwiązanie problemu do tego wierzchołka.

Rok temu zatem kontynuowałam temat TUTAJ

Nie znam drugiego kraju, w którym cały propatriotyczny przemysł byłby nielegalny. U nas jest.
Wydawało się, że dzięki aferze z orzełkami na koszulkach reprezentacji politycy zwrócą wreszcie uwagę na problem i zmienią te ewidentnie szkodliwe przepisy.
Nic bardziej mylnego. Najpierw na całej linii zawiedli dziennikarze. Zamiast pokazać problem, ograniczyli się do tych nieszczęsnych orzełków PZPN-u.
W tej sytuacji politycy z wielką pompą wprowadzili "zmiany".
Czy zmienili te bezsensowne przepisy? Nie. Dodali tylko wyjątek dotyczący tej indywidualnej sprawy, która trafiła do mediów (...).

Po więcej szczegółów zapraszam do podlinkowanych wpisów. 

Tymczasem w zeszłym roku wydano sporo pieniędzy, żeby wypromować zmienioną wersję godła. Sprawa wzbudziła spore kontrowersje. Szczególnie warto przeczytać uwagi znanego prawnika Piotra Waglowskiego, wyrażone np. w tekście Zadanie lotnicze "Orzeł może", czyli o śmigłowcach Sił Zbrojnych RP zrzucających ulotki Trójki i Gazety Wyborczej.
Obecnie sprawą zajmuje się prokuratura, o czym możemy przeczytać w najnowszej Rzeczpospolitej.

Akcja niestety utrwaliła tylko w Polakach przekonanie, że nasze prawdziwe barwy i prawdziwe godło nie nadają się do manifestowania radości z niepodległości. Tym bardziej przykre, że wmieszany był w nią również prezydent Komorowski. Prezydentowi chyba brakuje doradców, potrafiących analizować sytuację. Zbyt płytką oceną wykazał się przecież również przy sprawie orzełków PZPN-u, o której się zdecydowanie wypowiadał. Wtedy też ani jedna osoba w całej kancelarii nie stworzyła dla niego pełnego obrazu sytuacji. W efekcie zamiast rozwiązać problem całościowo, prezydent doprowadził do wprowadzenia jednego, piłkarskiego, wyjątku. Pisałam o tym rok temu

Ale wróćmy do akcji "Orzeł może" z różowymi orłami.
Przy okazji oberwało się wszystkim, którzy wtedy prawdziwych symboli próbowali bronić.
Dowiedzieliśmy się, że jesteśmy smutasami i nie mamy poczucia humoru.
Tymczasem biel i czerwień to naprawdę fajne, radośnie nastrajające kolory.
A smutasami są raczej politycy, którzy odpowiadają za to, że (poza tymi nieszczęsnymi koszulkami piłkarskimi) cały propatriotyczny przemysł w Polsce nadal jest zakazany
Nie można legalnie produkować niczego dla fanów Polski. Można jedynie dla fanów polskiej (wiadomo jakiej) drużyny narodowej. To jest tak żałosne, że aż śmieszne. 

A poniżej dowód, że związane z Polską poczucie humoru naprawdę nie wymaga farbowania na różowo:

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
kor-ka
Czas publikacji:
poniedziałek, 11 listopada 2013 01:52

Polecane wpisy

Trackback

Kalendarz

Sierpień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Tagi

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa