Wpis

wtorek, 30 czerwca 2015

Państwo i fikcje - mój komentarz do sprawy Jacka Podsiadło

Niesprawiedliwość, ID 19885693 © Michael Brown | Dreamstime.com

Znany poeta - Jacek Podsiadło w ostatnim wywiadzie oskarżył polskie państwo o masę nieprawidłowości.

Przeczytałam cały tekst i patrząc na to wszystko jako prawnik, muszę potwierdzić, że problem naprawdę istnieje. Nieważne, że oskarżający czasem użyje niewłaściwego słowa, a czasem nie do końca wie, co było przyczyną akurat tej nieprawidłowości.

Trzeba to powiedzieć wprost - nasze państwo ma problem z fikcjami. Czasem fikcje są wprost zapisane w prawie, czasem są efektem praktyki, ale zawsze stanowią błąd systemu, realnie niszczący życie ludziom, którzy akurat zostaną zmieleni niewłaściwym trybikiem.

Podam przykłady:

1) W postępowaniu uproszczonym istnieje fikcja, że nie trzeba niczego udowadniać, bo przecież, jeśli ofiara nakazu będzie mieć uwagi, to może się sprzeciwić.

2) Ale jednocześnie istnieje sprzeczna z nią druga fikcja, że list niedoręczony jest uznawany za doręczony. No albo człowiek o czymś wie, więc się może sprzeciwić. Albo nie musi wiedzieć, ale wtedy nie udawajmy, że miał możliwość sprzeciwu.

3) Na to nakłada się już w praktyce kolejna fikcja - sądy żyją w jakimś świecie równoległym, gdzie informacje powszechnie dostępne (nawet niekoniecznie w góglu, ale często w oficjalnych, państwowych rejestrach, też udostępnianych przez Internet) są niemożliwe do zdobycia. Jest jeszcze parę innych fikcji.

4) W przypadku komorników istnieje fikcja, że to ktoś w rodzaju urzędnika państwowego, kiedy w praktyce mamy do czynienia raczej z przedsiębiorcą żyjącym z procentu od tego, co ściągnie. Chociaż gdyby to się jeszcze ograniczało do procentów. Niestety kolejny punkt nie pozostawia złudzeń.

5) Jest nawet fikcja odzyskiwania wierzytelności (czyli mówiąc po ludzku fikcja odzyskiwania długu). Jeśli dłużnik prowadzi np. sklepik internetowy, więc pieniądze na konto skapują mu w małych ilościach, to komornik może wchodzić codziennie i np. widzi, że na koncie jest 141 zł - to pobiera 70 zł za swoją pracę, 70 zł zabiera bank za wykonanie wymuszonego przelewu, a wszystko to po to, żeby wierzycielowi (czyli temu, w czyim interesie niby cała akcja jest przeprowadzana) odzyskać pozostałe 1 zł. Tą metodą, po 100 takich akcjach dłużnikowi można zabrać 14 tysięcy zł, a jego dług zmniejszy się tylko o... 100 zł. Itd. itp.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
kor-ka
Czas publikacji:
wtorek, 30 czerwca 2015 02:38

Polecane wpisy

Trackback

Kalendarz

Październik 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

Tagi

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa