Wpis

piątek, 09 czerwca 2017

Masa śmiechu od braci Czechów

Ostatnia arystokratka"Ostatnia arystokratka" - książka, na której płakałam ze śmiechu. Nie bez powodu została uznana w Czechach za najśmieszniejszą książkę roku.

Właśnie zwrócono majątki czeskim arystokratom. W ten sposób rodowy zamek odzyskał pewien zapomniany daleko w Stanach hrabia ze swoją amerykańską żoną i opisującą całą historię córką - Marią.

Perypetie hrabiowskiej rodziny Kostków z Kostki, od próby przemytu prochów przodków w torebkach po orzeszkach, przez próby utrzymania się w nowym kraju dzięki zostaniu atrakcją dla turystów do... a zresztą sami poczytajcie.

O "Ostatniej Arystokratce" dowiedziałam się przypadkiem. W kolejce jakiś człowiek cały czas trząsł się ze śmiechu, właśnie to dziełko czytając. Dla mnie to była najlepsza rekomendacja książki do pośmiania się i ja się nie zawiodłam.  Jest świetna. 

Arystokratka w ukropie, Evžen Boček"Arystokratkę w ukropie" normalnie też uznałabym pewnie za prześmieszną, gdyby nie to, że jako druga część podlegała naturalnym porównaniom i wypadła jednak na niekorzyść. Ale że pierwszy tom kończy się w zasadzie w połowie historii, to i tak warto ją przeczytać. Szczególnie, że przyznając uczciwie, ona też zapewniła mi mnóstwo śmiechu. Historie z życia zgryźliwego kasztelana, sabotującego wszelkie próby przyciągnięcia turystów do zamku, despotycznej menedżerki, kucharki nie wylewającej za kołnierz, ogrodnika hipochondryka, zwariowanej córki rodzinnego adwokata, dwóch tradycyjnie hodowanych na Kostce wielkich, niewychowywalnych psów i oczywiście uczącej się nieporadnie arystokratycznego życia hrabiowskiej rodziny, nadal potrafiły rozbawić do łez. W zamku wciąż najnowocześniejszą częścią jest pohitlerowski apartament Himmlera, jeszcze z kafelkami w swastyki, a naszych bohaterów czeka zwielokrotniona na potrzeby turystów kolacja wigilijna i wyjazd na spęd arystokracji, gdzie mocno ich zaskoczy książę Schwanzenberg, jedyna w książce postać autentyczna. Maria stara się w środku tego szaleństwa nie zwariować, co nie jest takie łatwe, szczególnie że zgodnie z rodową klątwą w zasadzie powinna już nie żyć.

Dziennik Kasztelana, Evžen Boček"Dziennik kasztelana"
A potem nagle okazało się, że Arystokratki napisał facet. Pierwszy szok, bo przecież obie to dzienniki nastolatki. Facet, który pracował jako kasztelan na zamku w Miloticach. Drugi szok, bo przecież w Arystokratkach najbardziej nieprzydatną osobą w całym zamku jest leniwy, odstraszający turystów kasztelan właśnie.

Na marginesie, świetne zdjęcie zamku w Miloticach, w odróżnieniu od folderowych fotografii idealnie wpasowujące się w klimat Arystokratek, z tymi wszystkimi tablicami dla turystów przy wejściu, możecie obejrzeć TUTAJ.

Co ciekawe, "Dziennik kasztelana" został na początku wydany... pod pseudonimem. Prawdopodobnie chodziło o opisy korupcji i małomiasteczkowych układów, które momentami się tam pojawiały, bo chyba nie o wydarzenia sprawiające, że ta książka to w zasadzie powieść grozy. Trzeci szok, ponieważ wszystko to, co w Arystokratkach stanowiło jedynie naciągany lep na turystów, wszelkie te wymyślone historie o duchach i nawiązania do zjawisk paranormalnych, w "Dzienniku Kasztelana" dzieją się naprawdę. 
Zabawne, ale prawdziwe okazały się nawet teksty piosenek o chorobach, tworzone przez ogrodnika hipochondryka. Pisał je sam autor, dla pewnego zespołu rockowego.

Aristokratka na koni, Evžen Boček"Te piosenki istnieją naprawdę! Jakieś dwadzieścia pięć lat temu mieliśmy taką quazi-rockową kapelę i śpiewaliśmy te piosenki na koncertach. "Piasek w nerkach" był w swoim czasie hitem w okolicy" - stwierdził sam Evžen Boček w wywiadzie dla portalu Lubimy czytać. Do tego wywiadu warto zajrzeć jeszcze z jednego powodu. W środku zamieszczono obszerny fragment "Ostatniej arystokratki". Kończy się wprawdzie przed najśmieszniejszym kawałkiem, ale i tak sprawdzicie sobie od razu, czy w ogóle pasuje Wam ten typ absurdalnego humoru.

Na koniec dobra wiadomość dla osób, którym spodoba się seria o Arystokratkach. Autor obiecał trzecią część i słowa dotrzymał. W Czechach została wydana "Aristokratka na koni". W tej sytuacji możemy już tylko czekać, aż wydawnictwo Stara Szkoła przygotuje polskie tłumaczenie. Przy okazji zwróćcie uwagę na całkiem inny, znacznie bardziej stonowany styl okładek czeskiego wydania. Przyznam, że do mnie chyba jednak bardziej przemawia pomysł Czechów. Z drugiej strony, może naprawdę mamy aż tak inny rynek, że prosta okładka z wzorem starej, zabrudzonej tapety by się u nas zwyczajnie nie przebiła?

Marta Wieszczycka

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
kor-ka
Czas publikacji:
piątek, 09 czerwca 2017 11:26

Polecane wpisy

Trackback

Kalendarz

Październik 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

Tagi

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa